Aktualności

Dzień Naszych Nauczycieli

16.10.2011
Sobota 15.10.2011. Pogodny poranek zwiastował słoneczny i dość ciepły dzień. Umówiłem się z Zygą w pobliżu wrocławskiej kwiaciarni, skąd wzięliśmy zamówione wcześniej bukieciki kwiatów dla naszych belfrów. Porządkujemy marszrutę, przygotowujemy okolicznościowe karty-laurki i ruszamy.

Najpierw Toruńska - Blok "B". Tu mieszka nadal kilkoro naszych nauczycieli, więc mamy ich osiągalnych niejako w jednym miejscu. Zaczynamy od wizyty u Pani Jadwigi. Jest poważnie chora, ale otwiera nam drzwi z uśmiechem. Jest jak zawsze przy takich okazjach wzruszona i bardzo szczęśliwa, że o Niej pamiętamy. Wręczamy kwiaty i symboliczne prezenty. Kilka słów, kilka wspomnień... Pani Jadwiga pozdrawia za naszym pośrednictwem wszystkich Absolwentów.

Czynią to także wszyscy pozostali, których odwiedziliśmy.Sobota 15.10.2011. Pogodny poranek zwiastował słoneczny i dość ciepły dzień. Umówiłem się z Zygą w pobliżu wrocławskiej kwiaciarni, skąd wzięliśmy zamówione wcześniej bukieciki kwiatów dla naszych belfrów. Porządkujemy marszrutę, przygotowujemy okolicznościowe karty-laurki i ruszamy.

Najpierw Toruńska - Blok "B". Tu mieszka nadal kilkoro naszych nauczycieli, więc mamy ich osiągalnych niejako w jednym miejscu. Już parkując na podwórku wpadamy na Włodka Zelkowiera, który wprawdzie musi wyjechać, ale zapewnia, że Basia jest w domu i oczekuje nas. Wykonawszy "niedźwiedzia" z Włodkiem wchodzimy do wnętrza znanego nam budynku.

Zaczynamy od wizyty u Pani Jadwigi. Jest poważnie chora, ale otwiera nam drzwi z uśmiechem. Jest jak zawsze przy takich okazjach wzruszona i bardzo szczęśliwa, że o Niej pamiętamy. Wręczamy kwiaty i symboliczne prezenty. Kilka słów, kilka wspomnień... Pani Jadwiga pozdrawia za naszym pośrednictwem wszystkich Absolwentów.

Odwiedzamy Ryszarda Strusińskiego. Jest lekko zdziwiony, ale to zdziwienie podszyte wzruszeniem. Dziękuje nam za pamięć i upominki. Nie nadużywamy zbytnio jego prywatności, zwłaszcza, że dowiadujemy się o Jego kłopotach rodzinnych.

W tej samej klatce mieszkają też Zelkowierowie. Włodka już "trafiliśmy", ale Basia nie pozwala nam wyjść nie skosztowawszy Jej wypieków i herbaty. Mile gawędząc z uroczą gospodynią Zyga i ja poszerzamy naszą wiedzę o niektórych nieznanych faktach z "epoki". Czas jednak nagli - czekają inni.

Przechodzimy do sąsiedniej bramy. Tu mieszkają prof. Jan Bernacki i Jan Muzyka. Odwiedzamy najpierw tego drugiego, bo wcześniej telefonowaliśmy do Pana Bernackiego i nikt nie odbierał. Nie byliśmy więc pewni czy jest w domu. Janek Muzyka przywitał nas jak starych znajomych, gdyż byliśmy tu przed "Viadrusem" w Ścinawie Polskiej i dość długo rozmawialiśmy na tematy żeglugowe. Ucieszył go fakt, że pamiętamy o swoich nauczycielach. Wręczamy Mu kwiaty, film z "Viadrusa" i wiersz Jacka Karcza na okolicznościowej karcie. Janek rewanżuje się ofiarując mi do swobodnej dyspozycji i publikacji na stronie zegluga.wroclaw.pl swoje opracowanie pt. "Zaploty lin", który opatrzył we wprowadzeniu tymi słowami:

"Materiały te przekazuję panu Andrzejowi Podgórskiemu do umieszczenia, (jeżeli to możliwe) w swojej bardzo ciekawej witrynie; może nimi dowolnie dysponować. Będę zadowolony, jeżeli ?marynarska brać? zechce wykorzystać je dla potrzeb okrętowych. Wszystkich absolwentów TŻŚ serdecznie pozdrawiam ? ?Jaś? również absolwent TŻŚ."

Ciepło żegnani "do następnej okazji" idziemy do Pana Janka Bernackiego, który wrócił właśnie do domu. Uroczyście dokonuję wręczenia "Kryształowej Łódki", którą Pan Jan miał otrzymać w Ścinawie Polskiej jako wychowawca klasy "A" rocznika kończącego szkołę w 1971 roku. Jak pozostali otrzymuje tez film z "Viadrusa, czyli 40 lat po maturze" oraz kwiaty i wiersz Jacka wkomponowany w laurkę z motywem graficznym naszej strony absolwenckiej. Smakujemy pyszne ciasto, które upiekła żona Pana Janka i z żalem przerywamy wspomnienia - także o moim wychowawcy Henryku Pasku, z którym Pan Janek się przyjaźnił w czasach szkolnych.

Jedziemy teraz na Biskupin do Pani Bogusławy Kędzierskiej. Oczekiwała naszej wizyty i choć nie uczyła nas a w moim przypadku nawet już jej nie było w szkole gdy rozpocząłem naukę - przywitała nas jak "swoich" uczniów. Oczywiście znów staropolska gościnność: kawa, herbata, ciasto i arcyciekawe opowieści nie tylko z historii TŻŚ. Zyga zostaje depozytariuszem ciekawych materiałów z budów w Czechosłowacji, w których kiedyś czynnie uczestniczył. Z żalem rozstajemy się, ale terminarz umówionych spotkań jest bardzo napięty a już mamy spory poślizg.

Kolejny przeskok samochodem - tym razem rejon Placu Grunwaldzkiego i już pukamy do drzwi Pani Marii Bednarskiej. Wizyta zapowiedziana i godzina umówiona, więc gospodyni zaprasza, częstuje herbatą i ciastem, snuje opowiadania, które chłoniemy. Zyga opowiada o postępach w renowacji nagrobka Profesora Waszczyńskiego. Pani Maria była świadkiem na ślubie "Cyrki", pokazuje nam zdjęcia z tej ceremonii, opowiada o pasmie tragicznych zbiegów okoliczności w wyniku których Prof. Waszczyński stracił swoich bliskich.

Czas nas niemiłosiernie pogania więc żegnamy naszą miła rozmówczynię i gnamy w inny koniec Wrocławia, do Pani Bronisławy Muzyki. Przeprosiwszy za spóźnienie spowodowane "siłą wyższą" wręczamy - jak poprzednio wszystkim - kwiaty, kartę z wierszem Jacka Karcza i film z "Viadrusa" w okolicznościowej obwolucie wraz z płytą CD ze zdjęciami Zygi z uroczystości, na której Pani Muzyka była i świetnie się bawiła. Ponieważ Pani Bronia nie ma komputera, zobowiązałem się, że wybrane zdjęcia przetworzymy na klasyczna papierową wersję i podrzucimy przy okazji. Usiedliśmy przy kawie, Zyga jeszcze miał siłę na ciasto... Znów snuliśmy wspomnienia z czasów szkolnych, Pani Bronia ma świetną pamięć - co zresztą stwierdziliśmy także w przypadku naszych wszystkich w tym dniu odwiedzonych belfrów. Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę o sprawach dzisiejszych, o tym kto i jak udziela się w społeczności absolwenckiej, z kim mamy kontakt itd. Pani Bronia serdecznie za naszym pośrednictwem pozdrawia całą społeczność Absolwentów z Brucknera 10 i była bardzo dumna gdy mówiła swojej przyjaciółce (tez nauczycielce), że dziś odwiedzają ją Jej absolwenci, a ta Jej zazdrościła...

Wsiadamy w samochód i jedziemy znów w przeciwległy koniec Wrocka - na Niskie Łąki. Tam w skrajnych warunkach mieszka Maurycy Janiszewski - "Liston". Zyga jakiś czas temu przedstawił te "skrajne" warunki Zarządowi Stowarzyszenia Absolwentów, więc nie będę ich opisywać. Liston był wzruszony pamięcią o jego nauczycielskiej przeszłości. Zygmunt podjął z Nim rozmowę na temat jego sytuacji i możliwościach rozwiązania pewnych najpilniejszych problemów.

Zrobiło się już późne popołudnie a może nawet wczesny wieczór gdy po dniu pełnym wrażeń wracałem samochodem do Brzegu. Stąd dopiero dziś zasiadłem do klawiatury aby zdać społeczności relację z naszej misji. Mam nadzieję, że stanie się ona zalążkiem stałej tradycji, a w "misjach" tego typu będą brać udział także inni Absolwenci - członkowie Stowarzyszenia. Czasami mam bowiem wrażenie, że niektórzy potrafią tylko dużo pisać w internecie (najczęściej o sobie, swoich zasługach i często - o zgrozo - jak najgorzej o innych absolwentach), a do działań konkretnych jakoś im niespieszno...

Andrzej Podgórski '71
Apis 16.10.2011 2,409 4 komentarz Drukuj

4 komentarz

Pozostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • zygasz69
    zygasz69
    Tak, to była sobota pełna niezwykłych wrażeń i wzruszeń.

    To niby takie proste. Pamiętać o naszych wychowawcach, nauczycielach. To, kim zostaliśmy w naszym życiu, jacy jesteśmy - w wielkiej mierze zawdzięczamy IM. Zwyczajnie - należy się naszym belfrom pamięć i szacunek. Akcja "Cyro" dowiodła, że mamy swój honor i ambicje.

    Pani prof. Kędzierska od Budownictwa Wodnego, w trakcie wizyty przekazała "do zagospodarowania"
    historyczny zbiór zdjęć i mapkę z budowy i modernizacji stopni wodnych na rzece Łabie i Wełtawie w Czechosłowacji. Dziękujemy. Trafią w odpowiednie miejsce. Wczoraj były również imieniny Jadwigi. Ale od zeszłego roku pamiętamy, że prof. Żuraw-Krutul świętuje w lipcu. W święto św. Jadwigi Królowej Polski. Ja również pragnę przekazać wszystkim absolwentom gorące pozdrowienia od naszych kochanych nauczycieli. Również od tych, do których nie zdołaliśmy dotrzeć, a utrzymujemy kontakt telefoniczny i e-mailowy. Dziękuję Stowarzyszeniu, które jest fundatorem kwietnych bukietów. Podobnie jak Andrzej, pozostaję z nadzieją, że w przyszłym roku będzie nas więcej na tych szczególnych "misjach". Wszak to rok 65-lecia szkoły.
    Pozdrawiam Zyga Szewczyk 69
    - 16.10.2011 09:24:12
  • Apis
    Apis
    Społeczność Absolwentów z Brucknera 10 jest w posiadaniu unikalnego filmu promującego Technikum Żeglugi Śródlądowej, który został przed laty nakręcony przez WFF we Wrocławiu na zlecenie Zjednoczenia Żeglugi Śródlądowej. Film stanowi konglomerat materiałów archiwalnych - czarno białych - i kręconych (wówczas współcześnie) kolorowych, z grupką uczniów "w rolach głównych".

    Przy okazji Dnia Nauczyciela prezentujemy kilkanaście kadrów z niego. Cóż za znamienite postaci! Jakąż tam atmosferę wyczuwamy! A może ktoś rozpozna twarze kolegów lub własną? Prosimy o komentarze.

    Film jest udźwiękowiony i w wersji zdigitalizowanej będzie w całości zaprezentowany na przyszłorocznym Zjeździe z okazji 65 - lecia szkoły.

    [flash width=560 height=410]http://www.tzs.zegluga.wroclaw.pl/flash/ejzegluga.swf[/flash]
    - 19.10.2011 08:37:40
  • M
    mkrakowiak74
    Film "Ej, żegluga" został nagrany w maju i czerwcu 1972 roku.
    W filmie występowali głównie koledzy z ówczesnej klasy III A i III B.
    W rolach "głównych" występował z A klasy Józek Bala [m.in sceny na pchaczu], Heniek Jarzmik [m.in. na klasówce z matematyki ...] oraz z B klasy Witek Padurek [ m.in sceny w stoczni] i moja skromna osoba [ m.in sceny przy tablicy na fizyce i sceny w stoczni...].
    Zdjęcia wykonywano w pomieszczeniach naszej Szkoły, tj w gabinetach i pracowniach szkolnych oraz w internacie, na basenie szkolnym i warsztatach szkolnych [ np. kuźni...].
    Ekipa filmowa pracowała też w kozielskiej Szkole i tamtejszej Stoczni, Stoczni Zacisze, na ulicy Świdnickiej we Wrocławiu, na pchaczu w trakcie rejsu do Szczecina [Józek zaliczał tam praktykę indywidualną].
    Na zdjęciach zaprezentowanych przez Andrzeja oprócz Nauczycieli TŻŚ widzimy kolegów z ówczesnej klasy III A.
    Tytuł filmu pochodzi od śpiewanej przez Heńka Jarzmika piosenki "ej Bieszczady..." Uśmiech

    Chętnie kiedyś obejrzę nasze występy aktorskie...Uśmiech

    Pozdrawiam
    Marian

    PS.
    pokazana tutaj też klasówka z matematyki u profesor Węgrzyńskiej, odbywała się nie tylko dla potrzeb filmu...po wyłączeniu świateł i kamer koledzy z A klasy usłyszeli, że mają pozostać na swoich miejscach...pisać dalej i rozwiązywać podane zadania... Uśmiech
    - 20.10.2011 20:05:53
  • zygasz69
    zygasz69
    Taki e-mail dotarł na adres "Team -żegluga".
    Dziękujemy. Podziękowania są imienne, ale byliśmy w imieniu:" Stowarzyszenia Absolwentow TŻŚ" czyli NAS wszystkich.

    Sent: Wednesday, October 19, 2011 11:40 PM
    Subject: Podziękowanie Andrzejowi Podgórskiemu i Zygmuntowi Szewczykowi


    Panie Andrzeju i Zygasie.
    Serdecznie dziękuję Wam za odwiedziny, kwiaty, prezenty a szczególnie za wdzięczność zrodzoną z pamięci o szkole i nauczycielach i niepowtarzalne życzenia jakie otrzymaliśmy z okazji Dnia Nauczyciela.
    Wasz gest jest cenny i piękny. Jest w tym coś, co krzepi i wzmacnia szczególnie po tylu latach. Daje przekonanie, że razem tworzyliśmy T Ż Ś zachowane teraz już tylko w pamięci.
    Jan Muzyka
    - 23.10.2011 08:45:57
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności.Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies