Aktualności

Wieczór w Klubie Muzyki i Literatury

14.01.2012
Piątek, 13 stycznia 2012. Wielu traktuje ten dzień jako wybitnie pechowy. Ja liczę na coś niezwykłego. Jadę przez świątecznie udekorowany Wrocław. Późne popołudnie, ciasno na ulicach. To już przedsmak weekendowego i rozpoczynającego ferie szczytu komunikacyjnego. Południowo-zachodni narożnik Placu Kościuszki. Tutaj znajduje się Klub Muzyki i Literatury, którym kieruje absolwent TŻŚ Ryszard Sławczyński. Po raz trzeci, więc można mówić o tradycji - zaprosił pedagogów i pracowników administracji na noworoczne spotkanie.

Sala świątecznie udekorowana. Dorodne choinki, pięknie ubrane ręcznie haftowanymi koronkami, dzwoneczkami, aniołami przeróżnej wielkości. A do tego słodkie, fantazyjne ozdoby z ciasta i pierniczków. Na środku centralnie ustawionego stołu wspaniała szopka wystrugana dłutem artysty. Figury na pachnącym sianku, obok postacie Trzech Króli bieżących do Betlejem. Udziela się atmosfera tęsknoty za minionymi świętami. Piątek, 13 stycznia 2012. Wielu traktuje ten dzień jako wybitnie pechowy. Ja liczę na coś niezwykłego. Jadę przez świątecznie udekorowany Wrocław. Późne popołudnie, ciasno na ulicach. To już przedsmak weekendowego i rozpoczynających ferie szczytu komunikacyjnego. Południowo-zachodni narożnik Placu Kościuszki. Tutaj znajduje się Klub Muzyki i Literatury, którym kieruje absolwent TŻŚ Ryszard Sławczyński. Po raz trzeci, więc można mówić o tradycji - zaprosił pedagogów i pracowników administracji na noworoczne spotkanie.

Rysiek jak przystało na wzorowego gospodarza wita przybyłych gości w przedsionku klubu. W szatni niemal się zderzam z "Bacą" - Franciszkiem Stapińskim. Znamy się jeszcze z okresu mojej podstawówki, w której uczył języka polskiego, a popołudniami był wychowawcą w internacie TŻŚ-u.

Sala świątecznie udekorowana. Dorodne choinki, pięknie ubrane ręcznie haftowanymi koronkami, dzwoneczkami, aniołami przeróżnej wielkości. A do tego słodkie, fantazyjne ozdoby z ciasta i pierniczków. Na środku centralnie ustawionego stołu wspaniała szopka wystrugana dłutem artysty. Figury na pachnącym sianku, obok postacie Trzech Króli bieżących do Betlejem. Udziela się atmosfera tęsknoty za minionymi świętami. Wszystkie miejsca zajęte. Milkną śmiechy i rozmowy. Gospodarz wita zgromadzonych życząc wszystkiego dobrego w Nowym Roku i wesołej zabawy w piątkowy wieczór. Przedstawia artystów scen wrocławskich, którzy wystąpią przed gośćmi: Ela Mach - sopran, Ida Zagórska - sopran, Jacek Szymański - tenor, Wiktor Szymajda - akompaniament na fortepianie.

Wykonawcy wspaniale wyczuli świąteczną atmosferę zaczynając koncert od kilku pięknych, z niebywałą wrażliwością zaśpiewanych kolęd. Zrobiło się nostalgiczne, rodzinnie, niemal wigilijnie. Lecz po chwili Jacek Szymański pięknym głosem, brawurowo zaśpiewał:"...graj cyganie, graj cyganie - me serce zbudź..." pieśń z operetki Imre Kalmana "Hrabina Marica". I tak już było do końca. Wspaniałe arie i pieśni zachęcały do wspólnego nucenia, kołysania się w rytm, a "Tango Milonga" zachęcani przez artystów śpiewali już wszyscy, bawiąc się przy tym doskonale.

Brawa trwały długo, kwiaty i podziękowania dla artystów. Wspólne fotografie. Osobna żółta róża dla organizatora Rysia Sławczyńskiego, który dżentelmeńsko ukłonił się swojej polonistce prof. Marii Bednarskiej przekazując Jej kwiat. Wzruszający, symboliczny gest.

Część pań, i Włodek Zelkowier poszła na zaplecze by pracowicie przygotować ciasto, kawę i herbatę dla rozbawionego i zaaferowanego rozmowami towarzystwa. Długo jeszcze trwały wesołe pogaduchy, wspomnienia, żarty z salwami śmiechu. Jedno było oczywiste: wspaniały wieczór, przemiłe spotkanie, udany koncert i...żal!!! Żal, że następne dopiero za rok. Za rok w tak magicznym miejscu jakim jest Klub Muzyki i Literatury. Bo już 26 stycznia w Internacie TŻŚ- kolejne spotkanie.



Dziękujemy Rysiowi Sławczyńskiemu za zaproszenie i wspaniałą organizację, wszystkim przybyłym za stworzenie niespotykanej atmosfery. "Naszej szkoły TŻŚ już nie ma. Jej historia trwa dalej. Tworzymy ją MY". Ten cytat Jana Muzyki - wykładowcy przedmiotów zawodowych najbardziej pasuje jako zakończenie.
Uściskowania - Zyga Szewczyk abs/69
Apis 14.01.2012 1,937 4 komentarz Drukuj

4 komentarz

Pozostaw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Apis
    Apis
    Zygmunt - pięknie to opisałeś piórem i obiektywem, a pointa, iż to my tworzymy dalszą historię szkoły wymowna i zobowiązująca.

    Przy okazji: "uściskowania" to tak charakterystyczny dla Ciebie zwrot, że... w innych ustach zabrzmiał jak odgłos płukania ust przy myciu zębów Z przymrużeniem oka
    - 14.01.2012 15:55:47
  • zygasz69
    zygasz69
    Miałem dużą rozterkę w piątkowy - kalendarzowo wredny dzień.Otóż w piątek zmuszony byłem dokonać bolesnego wyboru: pierwszy koncert wnuczki Zuzanny, którą tak pilnie wożę na zajęcia muzyczne, czy noworoczne spotkanie z nauczycielami i przyjęty dobrowolnie obowiązek komentatora absolwenckiego. Wybór znasz. Bardzo mi się nie chciało jechać na plac Kościuszki. Ani data, ani pogoda, ani nastrój nie zachęcał do ekskursji. Zmusiło mnie poczucie obowiązku i wewnętrzne przekonanie, że jak się bardzo nie chce... to zwykle bywa fajnie. Poczucie miało rację. Klub Muzyki i Literatury. Koncert Zuzanny zrelacjonowała barwnie babcia Irmina roniąc łezkę wzruszenia. Tłumaczę i relacjonuję to tak zwyczajnie, po ludzku. A czuję się nadzwyczajnie, mogąc uczestniczyć w spotkaniach gdzie tyle emocji, wspomnień i niezakłamanej przyjaźni z tamtych lat. Tamtych... to znaczy w czasach gdy: byliśmy młodsi, zdrowsi, piękniejsi. Kiedy nie strzykało w kościach, nie brakowało w pamięci utrwalanych przez lata nazwisk i zdarzeń. Gdy czas teraźniejszy był dominujący nad czasem przeszłym - dokonanym. Ilekroć realia absolwenckiego, przyjaznego życia - koledzy zamieniają w licytację. Doceniam i szanuję Ich wysiłek.
    Ostatnio pięknieje akcja zainicjowana przez kolegę P. Wybitny kolega W. Patriota, żeglugowy geniusz, komodor i wydawca - na ministra ŻEGLUGI. Popieram. To jest genialne. Węg.... na ministra!!! to się może udać. uściskowania Zyga
    Józek Gratuluję. Wiem że będziesz świetnym ministrem. Chociaż ja czuję się już pogrzebany ...a przecież sprzyjałem jak i Ty ....
    Węgr.... ministrem żeglugi
    - 14.01.2012 20:02:56
  • Apis
    Apis
    Miałem i ja tam być z kamerą, ale musiałem Córkę - Mamę równie uroczej mojej wnuczki także Zuzanny - zwieźć do lekarza w pewnej klinice we Wrocławiu. Piątek trzynastego - choć nie spowodował jakiejś katastrofy - nieco pokrzyżował nam plany.

    M+P+W - czyli Ministerstwo Pompatycznych Wodowań? Wolałbym normalne Ministerstwo Żeglugi jak za czasów Janusza Burakiewicza a potem Jerzego Szopy...
    - 14.01.2012 20:11:07
  • velslepowron
    velslepowron
    Wspomnienia o Zygmuncie.Jestem to Mu winien,Zygmunta poznałem ,kiedy poszukiwałem kolegów z rocznika 57 i 58.Zygmunt z wielkim zangażowaniem zajął się moją prośbą efektem było spotkanie się z Zbyszkiem Priebe,zostałem przyjęty z małżonka do Bractwa.Tak pogłebiła się nasza znajomość.Zygmunt człowiek o wielkim sercu społecznik doprowadził do odbudowy pomnika p.prof,Stanisława.Krytykowany nieraz przez niektórych potrafił kulturalnie przekazać swoje racje.Takim byłZygmunt ,a słynne jego powiedzenie brzmiało;"Jakim słowem mówisz takim otrzymasz odpowiedź."W pamięci pozostanie wspomnienie z Rudy gdzie spotkaliśmy się w przemiłym gronie Jego małżonki,Adama z żoną i Andrzeja.Wróciły wspomnienia,piosenki marynarskie,dowcipy.Atmosfera wspaniała.Śpij spokojnie nasz bracie wolny jesteś od doczesnych trosk i innych zmartwień.Janka i Jacek
    - 22.01.2012 13:45:47
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności.Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies