Aktualności
- Strona główna
- Aktualności
- Trzecia już książka "Szczepana"
Trzecia już książka "Szczepana"
Około połowy czerwca w budynku naszej byłej szkoły odbędzie się ceremonia "wodowania" trzeciej już książki absolwenta Technikum Żeglugi Śródlądowej z roku 1975 - Stanisława Marii Szczepańskiego. "Szczepan" tym razem popełnił książkę ściślej związaną ze środowiskiem naszej szkoły niz dwie poprzednie "Od rzek po oceany" i "Za tych co na morzu... Morskie opowieści". Jej tytuł to "Wspomnienia marynarskiego mundurka (czyli opowieści śródlądowe rzecznego borsuka i morskiego wilka)". Książka - podobnie jak poprzednia - zostanie wydana przez Pomorską Oficynę Wydawniczo-Reklamową PORTA MARE.Około połowy czerwca w budynku naszej byłej szkoły odbędzie się ceremonia "wodowania" trzeciej już książki absolwenta Technikum Żeglugi Śródlądowej z roku 1975 - Stanisława Marii Szczepańskiego. "Szczepan" tym razem popełnił książkę ściślej związaną ze środowiskiem naszej szkoły niz dwie poprzednie "Od rzek po oceany" i "Za tych co na morzu... Morskie opowieści". Jej tytuł to "Wspomnienia marynarskiego mundurka (czyli opowieści śródlądowe rzecznego borsuka i morskiego wilka)". Książka - podobnie jak poprzednia - zostanie wydana przez Pomorską Oficynę Wydawniczo-Reklamową PORTA MARE, której właścicielem jest pan Jerzy Drzemczewski.Bohaterami opowiadań - co oczywiście nie dziwi - są koledzy klasowi Staszka, ale - znając jego pióro - barwnie wplecie te postaci w rzeczywistość szkolną tak dobrze nam znaną. Nie trzeba o tym "przekonywać przekonanych", ale na zachętę kilka słów od Autora:
"Istnieje od dawien dawna, od niepamiętnych czasów powiedzonko/przekleństwo - obyś cudze dzieci uczył! Zawsze się zastanawiałem czy naprawdę nauczyciele by się pod tym podpisali? Na przykład nasi. Gdy nasza wychowawczyni wylądowała w szpitalu, jeszcze tego samego dnia delegacja klasy w sile trzech kumpli z Kiniolem na czele, w mundurach wyjściowych a jakże (jak mawiał profesor Waszczyński) zawiozła jej do tegoż szpitala nie tylko wielki bukiet kwiatów z zapewnieniem, że jesteśmy z nią i żeby się trzymała, ale także wielką butlę soku z marchwi (a w tamtych czasach nie prosto było zdobyć taki rarytas). Byliśmy wtedy w czwartej klasie i co? Tylko gorzała i dupy były w głowach - jak z kolei uważał profesor Graczyk?
Jestem przekonany, że nasi nauczyciele bardzo nas lubili. Zresztą wystarczy spojrzeć na dzisiejsze Zjazdy Absolwentów. Zawsze jest kilkoro nauczycieli na tych Zjazdach i nie widać, żeby się wśród nas czuli źle. Nie chcę być źle zrozumianym ani wpaść w samozachwyt ale proszę, przyjedźcie to sami zobaczycie.
Czyli, uważam, że nieważne, że dzieci są cudze, ważne, żeby były miłe, dobre i dowcipne (dobrze gdyby były jeszcze bogate i z dobrych domów ale ... bez przesady).
Irek Stawiany, mózg prawie wszystkich mniejszych i większych zadym w szkole i w internacie mawiał, że nie ważne kto z kim śpi. Ważne czyje dzieci. Skąd on to wiedział już wtedy?
Dziś wozi ze sobą w samochodzie wabik na jelenie. Sam go zrobił. Na jelenie - wyobrażacie sobie? Nie na łanie czy sarny.
Jak ryknął pod hotelem w Świnoujściu chcąc zademonstrować jak wabik działa, to co prawda, żaden jeleń nie pojawił się, ale - jak zapewniał Irek - w każdej chwili mógł (a jaka jest różnica między Danielem a jeleniem? Bo z Danielem można się napić, a jeleń zapłaci)."
Organizacją "wodowania" kolejnej książki Staszka zajął się komitet, w skład którego weszli koledzy klasowi autora w osobach Irka Stawianego, Józka Czecha, Mietka Pakultinisa i Józka Węgrzyna. W kolejnych newsach poinformujemy o dokładnej dacie i programie ceremonii gdy Komitet czyli Kapituła uzgodni już wszystkie szczegóły.





Żadne komentarze nie zostały dodane.