Aktualności

Absolwent TŻŚ'74, kpt. ż.ś. Anek Durlak w potrzebie

Absolwent TŻŚ'74, kpt. ż.ś. Anek Durlak w potrzebie- Mój ojciec, Kapitan Żeglugi Śródlądowej sławiący Polskę w całej Europie stracił pracę po pęknięciu aorty i wylewie, który miał miejsce na tankowcu śródlądowym. Cudem uratowali go w szpitalu Hanau. Zrobił wszystko by wrócić do pracy i pływania i powrócił w ciągu 3 miesięcy! 59 lat!! Teraz jest po amputacji nogi wynikłej z zatoru żył w udzie i martwicy, która się wdała po dłuższym nieukrwieniu nogi - pisze do nas Łukasz Durlak, syn

Pomógł mi bardzo w życiu i dał dobre wykształcenie, które pozwala mi teraz dawać pracę i pomagać innym. Nauczył szacunku do ludzi i do przyrody. Sprawiedliwości, uczciwości, odpowiedzialności i przyznawania się do winy. Nauczył mnie miłości do ojczyzny i szacunku do tradycji, naszych przodków, bohaterów i historii. Otrzymałem niezwykłą wiadomość, którą w całości publikuję niżej.

Mój ojciec, Kapitan Żeglugi Śródlądowej sławiący Polskę w całej Europie stracił pracę po pęknięciu aorty i wylewie, który miał miejsce na tankowcu śródlądowym. Cudem uratowali go w szpitalu Hanau. Zrobił wszystko by wrócić do pracy i pływania i powrócił w ciągu 3 miesięcy! 59 lat!! Teraz jest po amputacji nogi wynikłej z zatoru żył w udzie i martwicy, która się wdała po dłuższym nieukrwieniu nogi. Już po 2 tyg. od wyjścia ze szpitala tato jest w doskonałej formie. Śmiga na kulach jakby chodził na nich całe życie. Nie usiadł na wózek ani razu! Był już nawet o własnych siłach w kościele w ostatnie święto. Doznał lekkiego potknięcia, które spowoduje wydłużone o 3 tyg. powstanie jego na dwie nogi. To Go najbardziej zmartwiło. Po dwóch latach cierpienia i śmierci w jego oczach zobaczyłem życie. Przed Nim jeszcze operacja serca ale to dla Niego pikuś!

Pomógł mi bardzo w życiu i dał dobre wykształcenie, które pozwala mi teraz dawać pracę i pomagać innym. Nauczył szacunku do ludzi i do przyrody. Sprawiedliwości, uczciwości, odpowiedzialności i przyznawania się do winy. Nauczył mnie miłości do ojczyzny i szacunku do tradycji, naszych przodków, bohaterów i historii. Nauczył także pływać i radzić sobie w trudnych sytuacjach. Oddaje teraz jego nauki pomagając innym, walcząc o sprawiedliwość i wolność dla ludzi i pomagając ludziom aby ich życie było bezpieczniejsze! Kocham go, zawdzięczam mu wiele i zrobię wszystko żeby mógł chodzić, biegać, jeździć na rowerze, chodzić po rodzinnych górach, a przede wszystkim wrócić na ukochaną wodę.

Dziś dowiedziałem się, że taka proteza będzie kosztowała 27 tyś. zł. Małą część daje NFZ. Dołożyliśmy resztę naszych oszczędności, które zostały wyssane wcześniej na utrzymanie domu i rodziny, a staranie się o rentę w Polsce to nawet rok czasu. Szukamy wsparcia u różnych fundacji i organizacji bo "trochę" braknie. Namawiam też wszystkie znajome firmy, które mają maluteńki nadmiar gotówki na wsparcie nawet 50 zł. Dostają fakturę i mogą to sobie później odpisać od podatku. Brakującą kwotę jakoś dołożymy sami. Nie chcę pieniędzy od tych co nie mają ich sami. Może za to macie jakieś informacje które pomogą w ich zebraniu bez obciążania wątłych Polskich budżetów. Mogę w zamian zaoferować wsparcie w kwestiach bezpieczeństwa i zabezpieczenia technicznego oraz nowoczesnych, inteligentnych i ekologicznych instalacjach niskoprądowych. Jestem w stanie też zaoferować moją pomoc w promocji i prowadzeniu stron na Facebook'u i podniesieniu ich oglądalności i atrakcyjności.

Osobom, które są w jakiś sposób zainteresowane i mogą pomóc udzielę więcej informacji na maila lukasz@durlak.eu. Dzięki za wsparcie i pomysły! Niech Kapitan Anioł ze Stróż (wyjątkowy zestaw prawda? Uśmiech) ma jeszcze możliwość wejścia na pokład.

Pozdrawiam
Łukasz Durlak
Apis 06.09.2013 2,153 2 komentarzy Drukuj

2 komentarzy

  • Apis
    Apis
    Dla chętnych darczyńców - dane do przelewu.

    VIGO - Ortho Polska Sp. z o.o. al. Pasjonistów 15 91-140 Łódź
    Nr konta: 58 1500 1038 1210 3006 7833 0000

    Tytuł przelewu: Anioł Durlak

    Dla osób wpłacających z zagranicy poniżej kody IBAN i SWIFT:
    IBAN: PL58150010381210300678330000
    SWIFT: KRDBPLPW
    - 15.09.2013 22:26:24
    • M
      maciek75b
      Aniele Stróżu ... co ze Stróży
      czy to przypomnienie dobrze się przysłuży...?


      Niczym nie zapowiadając, żadnym gestem, mimiką, nieco teatralnie, czy też ?operowo? wciągnąwszy niespodziewanie powietrza galon i jeszcze ciut na górkę w płuca a i okolice, (a robił to bardzo sugestywnie) jak by był konstrukcja kauczukoulepną, a kościec miał zdolności jak u węży ? czyli rozsuwać się w stawach.

      Głosem pełnym testosteronu, tubalnym, mocnym jak z olbrzymiej rury ryknął niespodziewanie w stronę przechodzącego ?młodego?, będącego na trawersie*, który zmierzał w przeciwnym kierunku (na ?kursie równoległym*) z porcją pasztetu i margaryny niesionych na pajdkach chlebka do sali, rozmawiając równocześnie z drugim ?młodym? czyli też kotem.

      - Tooooo dla Ciebie ? z naciskiem na pierwszą zgłoskę, a zabrzmiało jak początek arii operowej.

      Można było by się doszukiwać tu, zbieżności z jakimś tekstem, hitem piosenkarskim, operowym, ale nie to jest istotne. Pasował do sytuacji i nie zapowiadał następnych strof. Można by rzec, że to był taki ?witz sytuacyjny?.

      Nie, to nie był durnowaty małpi wrzask. To był mocny, głęboki głos tenorski, ale pogłębiony i zwielokrotniony ponadto niezabudowaną przestrzenią korytarza łączącego stołówkę z dolnym korytarzem i wejściem na schody prowadzące na kolejne piętra.

      Kto jest z ?tych?, to wie, bo i zna ten korytarz, a Ci z roczników zbliżonych, znali również ten głos co nigdy nie był anielim treleniem, a lekko chropawy był albo zapowiedzią, albo już jak niszczące tchnienie trąb jerychońskich, czego na szczęście używał rzadko, bo jakkolwiek cegła internacka (niemiecka) z odzysku, ale zaprawa PRL-wska. Na piętrze powyżej była świetlica i telewizorownia.

      Mniemam więc, że nie takim to głosem, anieli trelą w niebiosiach psalmy czy też inne kantyczkowate na cześć i chwałę Stwórcy, a w znudzeniu swym podczas mordęgi trwania w niebotycznej szczęśliwości, przed którą ani gdzie uciec, ani się schować, ani... tym bardziej po barłożyć.

      Szczęście obligatoryjne i ogólnie obowiązujące i fertig, i genau.

      Jedyne do czego mógłbym porównać ten głos to do tego jaki wydają ?Kumaki?.

      Mocny, tubalny dominujący, a jeżeli rzecz się ma podczas mgły ? wszechogarniający.
      Anioł zaś w swej posturze i mimice, oraz właśnie w mocy używanego głosu bardziej przypominał greckiego bożka Pana, a nie zgodnie z imienia wykładnią jako ?wietrzna istota?.

      Zadziałało ... paraliżująco. Młodemu wyleciała z dłoni kolacja, na wykładzinę zwaną linoleum, ciętą w kwadraty 30 x 30 cm udających płytki i ... zaczął płakać.

      Młody oczywiście zaczął ... a nie Linoleum.

      Zadziałało i w druga stronę, bo Anioł zaskoczony skutkiem swojego ?wygłupu? zachował się nie standardowo, czyli miast wyśmiać ?kota? w ukontentowaniu, najpierw przystanął zmieszany i ... zaczął go pocieszać, następnie pomagać w zbieraniu upadłych ?fruktuałów?, a nawet jakoś tak nie poradnie pogłaskał po ramieniu.

      Mógł wyśmiać, bo był w towarzystwie swojego alter ego ? Edka zwanego przez niektórych ?Kondonem?. Nieodłączna para, a ten ostatni znany był ze złośliwych, kąśliwych zaczepek o czym i czasami miały przekonać się również młode germanistki, takie jak "Ola" czy ?Ciasna Wandzia?.

      Podobnie rzecz się miała na lekcjach u Stacha, ale to już inna kategoria. O ile z "dziewczynami" to były dialogi "bez (nomen-omen) jednej nogi" mniej lub bardziej udane czy skuteczne to u Stacha to były właśnie ?wrzuty?, które przez tego ostatniego były podbijane i dostawały nowego wymiaru.

      Dobry wrzut jak dobra prowokacja i harmider gotowy, a lawina następnych pukań, kwakań i półsłówek zbierała swoje szczególne żniwo w teatrum z performerską rolą głównego aktora i mistrza czyli ?Stacha?.

      Wydawać by się mogło, że to doskonały tandem do działań destrukcyjnych i jajcowatych. W sytuacji jaka się wytworzyła (na dolnym korytarzu), tenże "Kondon", również zachował się jakby nie zgodnie z własną naturą, skłonną do wyśmiewań i uprzykrzeń.

      Nie dopingował do destrukcji, nie kpił, ale zaskoczony jakby cofnął się krok do tyłu, zgężył lekko, jakby zjeżył u karku tą niezamierzoną i szczególną sytuacją i ... nic, a przecież tam stało upłakane "kocisko".

      Wyczekiwał, bez żadnej złośliwości. Nie szczypał, nie dogryzał co mu rzec można było przypisane i przynależne z tą jego uciążliwie ukształtowaną naturą. Pozwolił, by Anioł z tym dziwnym wyrazem zdziwienia i zmieszania na własnej twarzy, poklepawszy dobrotliwie ?młodego? po ramieniu pozwolił mu się pozbierać i oddalić.

      Jeszcze z tym zdziwieniem na twarzy, (sprawca) lekko przechylony do przodu, z rozłożonymi rękami (a przecież i szelmostwo tam się czaiło, a tu jednak wycofane) przejechał w pół obrocie, w pół spojrzeniu wokół, wobec widowni, której nie było, więc tak jakoś na wpół bezradnie, szukając zrozumienia, że przecież nie zamierzał, by tak się stało.

      Ruszyli i Oni sami w kierunku jadalni. Kondon na sztywnych nogach, a Anioł na miękkich. Czy tak było rzeczywiście z tym stanem ich ?nóg?. Nie wiem.

      Tak sobie dzisiaj przy odtwarzaniu obrazów kreślę, bo to i pasuje do fizys obydwu.
      Edek szczupły, ascetycznie skupiony, a Anioł, przysadzisty, nieco przy tuszy z wyrazem i urodą
      Satyra ( oczywiście Satyra pięknego i młodego) a i sposób chodzenia i ruchy całego ciała jego były owalne i miękkie.

      Nie jest wykluczonym, że byłem jedynym świadkiem tego zdarzenia, a pewnie jedynym, który te obrazy zachował, ale to i nie bez przyczyny. Sam byłem zaczarowany przebiegiem i niespodziewanymi woltami sytuacyjnymi, bo scenariusz który mi się naprędce rysował nie przystawał żadną miarą do realiów.

      Ok. 15- 18 lat po ukończeniu szkoły, będąc na Dworcu Głównym - wrocławskim, trafiam na , no ... właśnie na Anioła.

      To był taki czas, kiedy człowiek uwikłany we własne sprawy życiowe, oraz w nowych sytuacjach zawodowych oddalił się od przeszłości szkolnej i od mistyki zawodu, a jeżeli wziąć pod uwagę fakt, że podczas naszej ( wspólnej ) bytności na Toruńskiej 72, pewnie nie zamieniliśmy ani słowa to zachowanie Anioła była dla mnie szokiem. Ufność, serdeczność, szczerość, otwartość i gdyby spytano mnie czy to brat, to bym potwierdził, a co najmniej nie zaprzeczył.

      Wewnętrznie wręcz się broniłem, by nie ulec tej metafizyce sytuacyjnej.

      Mieszkam od czasów zakotwiczenia w rodzinę, w Wielkopolsce, gdzie pragmatyzm zachowań jest standardem, a moje egzaltacje wspomnieniowe i nawiązanie do czasów TŻŚ zawsze traktowane były jako podejrzane, lub jedynie z przyzwoleniem, a z mało skrytą ironią.

      Koleżeństwo i to tak spontanicznie otwarte, i pytania z troską o kolegów, znajomych.
      Byliśmy znowu w Szkole.
      W naszej Szkole.
      W naszym Gnieździe.
      Nie utrwaliliśmy tego spotkania kontynuacją, próbą korespondencji pewnie m.in. ulegając złudzeniu, że oto, po praktykach i wakacjach znowu wrócimy na Brucknera 10.

      Przy pisaniu tego tekstu uświadomiłem sobie również, że tego Anioła to ja mogłem mieć nieustannie 3 metry nad "głową" ( wiadomo "Aniele co ze Stróży, za opatrzności oko troskliwe, stróżąc służy ..." - nie znacie tej modlitwy? Dziwne!) i to przez cały okres lat 1970-74. Jego rocznik mieszkał nad moim.

      ... a więc

      Aniele Stróżu co ze Stróży
      jak Ty dzisiaj będziesz służył
      skoroś dziś, jak ten Butrym Beznogi
      z opisów trylogii...?


      ... teraz również z Trylogii TŻŚ-u!?, boś "ostał się" opisany Uśmiech

      PS
      * - użycie zwrotów "trawers i kurs równoległy", chyba nie muszę wyjaśniać?

      Maciek 75b
      - 16.09.2013 07:46:44

      Dodaj lub popraw komentarz

      Zaloguj się, aby napisać komentarz.
      Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
      Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności.Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies