Aktualności
- Strona główna
- Aktualności
- Przedświąteczna nostalgia...
Przedświąteczna nostalgia...
W ostatnią niedzielę przed świętami Bożego Narodzenia odwiedził mnie we Wrocławiu mój klasowy kolega Heniu Cichowski. Wielu internatowych i nie tylko, z "naszych" czasów pamięta Go jako gitarzystę, który wymiatał na solówce w szkolnych zespołach. Mieszka pod Częstochową. Jako wzorowy teść podwiózł synową na zajęcia do wrocławskiej uczelni. Ona studiowała, my grzebaliśmy w pokładach pamięci. Naszej Pamięci z młodych lat TŻŚ. Heniu poprosił byśmy pojechali przez Brucknera na Psie Pole. Miał ze sobą przywiezione z Częstochowy znicze dla naszego wychowawcy - Cyry. Dokupiliśmy świąteczny stroik ze srebrnej jodły koreańskiej. Ostatnie wichury narobiły bałaganu. Sprzątnęliśmy gałęzie, wypalone znicze po odwiedzających poprzednikach. Stanęliśmy w zamyśleniu nad mijającym czasem. W ostatnią niedzielę przed świętami Bożego Narodzenia odwiedził mnie we Wrocławiu mój klasowy kolega Heniu Cichowski. Wielu internatowych i nie tylko, z "naszych" czasów pamięta Go jako gitarzystę, który wymiatał na solówce w szkolnych zespołach. Mieszka pod Częstochową. Jako wzorowy teść podwiózł synową na zajęcia do wrocławskiej uczelni. Ona studiowała, my grzebaliśmy w pokładach pamięci. Naszej Pamięci z młodych lat TŻŚ.
Heniu poprosił byśmy pojechali przez Brucknera na Psie Pole. Miał ze sobą przywiezione z Częstochowy znicze dla naszego wychowawcy - Cyry. Dokupiliśmy świąteczny stroik ze srebrnej jodły koreańskiej. Ostatnie wichury narobiły bałaganu. Sprzątnęliśmy gałęzie, wypalone znicze po odwiedzających poprzednikach. Stanęliśmy w zamyśleniu nad mijającym czasem.

Wspomnieliśmy Józka Szczepaniaka, który w listopadzie dołączył do TYCH, którzy wraz z innymi na nasze ziemskie świętowanie spojrzą z Betlejemskiej Gwiazdy. Ale przecież będziemy razem w ten nadzwyczajny, wigilijny wieczór. Łamiąc się opłatkiem, pomyślimy o Nich. Pewnie wielu poczuje, że będzie Nas przy stole więcej niż zmieści się na tradycyjnie wolnym miejscu dla wędrowca z dalekich stron. Nasza tradycja, nasza pamięć, nasze piękne polskie obyczaje.
Z Heniem połaziliśmy po Wrocławiu. Zdziwienie, zaskoczenie, podziw, tęsknota i żal. Żal za tym co minęło, czego nie sposób odnaleźć. Za szkołą, której nie ma, za Odrą, której wody poniosły naszą młodość. Podziwiałem Henia fantastyczną pamięć: .... O tu na tym placu śpiewał Wojciech Korda i Ada Rusowicz... (plac Wolności), ... tą ulicą szliśmy ze szturmówkami na defiladę pierwszomajową. Ile wysiłku i rujnujących zdrowie nerwów musieli stracić co niektórzy "Przodujący" nauczyciele by szturmówki i "bratnie", transparenty nie lądowały w fosie. Nazwy ulic, kin, kawiarni, sytuacji. A przecież minęło ponad 45 lat... A jakby wczoraj, a jakby znów czekało się na coś...
Po drodze trudno nie ominąć kolejnego monumentu. Kawa i "rogal marciński" w "PDT". Wielki "Super Market" tamtych, naszych czasów. Tylko "PDT" to już inna i całkiem nowa "Renoma". Heniu błyskotliwie odkrył, że kraty zamykające ma ciągle te same. Nostalgia.
Piękna niedziela. Ostatnia przed świętami Bożego Narodzenia. Spędzona z serdecznym kolegą, na nostalgicznych wspomnieniach i wyliczaniu: ilu z naszych 54 kolegów, których nazwiska czytano na każdej lekcji w 1964 roku odczyta NASZE serdeczne życzenia Wesołych Świąt.
18 grudnia 2011 - Henryk Cichowski, Zyga Szewczyk





Żadne komentarze nie zostały dodane.