Aktualności
- Strona główna
- Aktualności
- Viadrus 2011 - czyli 40 lat po maturze
Viadrus 2011 - czyli 40 lat po maturze
Wszystkie słowa wypowiedziane o tej spontanicznej, wodniackiej radości nie oddają rzeczywistego klimatu imprezy, która odbyła się w ostatni weekend maja w Ścinawie Polskiej k. Oławy - tuż nad brzegiem Odry i kanału śluzy Oława. Wobec tego słowa będą pełnić tu jedynie rolę opisową, a "głos" oddam obrazom. Zanim to jednak nastąpi należy wspomnieć, że idea spotkania absolwentów TŻŚ z roku 1971 w 40 rocznicę matury zrodziła się niemal rok temu. Z różnych powodów, o których nie warto już mówić jej pierwotna koncepcja została zarzucona. Może nawet dobrze się stało, bo skorzystała na tym atmosfera: było jak w Rodzinie - bez "dąsów i wstrząsów". Przybyli ci, którzy uznali, że warto tu być i nie żałowali decyzji, a nasze Panie Profesorki orzekły zgodnie, że większej frajdy nie zapewniły im żadne z dotychczasowych spotkań z absolwentami. Autentycznie wzruszone wspominały z nami czas szkoły, świetnie pamiętając nas i nasze "uczniowskie sylwetki". Choć od wrażeń kręciło im się w głowach - chętnie wzięły udział w większości atrakcji, jakie w tym dniu (sobota) przewidywał program Festiwalu Wodnego.
Wszystkie słowa wypowiedziane o tej spontanicznej, wodniackiej radości nie oddają rzeczywistego klimatu imprezy, która odbyła się w ostatni weekend maja w Ścinawie Polskiej k. Oławy - tuż nad brzegiem Odry i kanału śluzy Oława. Wobec tego słowa będą pełnić tu jedynie rolę opisową, a "głos" oddam obrazom. Zanim to jednak nastąpi należy wspomnieć, że idea spotkania absolwentów TŻŚ z roku 1971 w 40 rocznicę matury zrodziła się niemal rok temu. Z różnych powodów, o których nie warto już mówić jej pierwotna koncepcja została zarzucona. Może nawet dobrze się stało, bo skorzystała na tym atmosfera: było jak w Rodzinie - bez "dąsów i wstrząsów". Przybyli ci, którzy uznali, że warto tu być i nie żałowali decyzji, a nasze Panie Profesorki orzekły zgodnie, że większej frajdy nie zapewniły im żadne z dotychczasowych spotkań z absolwentami.
Autentycznie wzruszone wspominały z nami czas szkoły, świetnie pamiętając nas i nasze "uczniowskie sylwetki". Choć od wrażeń kręciło im się w głowach - chętnie wzięły udział w większości atrakcji, jakie w tym dniu (sobota) przewidywał program Festiwalu Wodnego.
Zaczęliśmy jednak od powitania wszystkich przed "Tawerną Kapitańską" a następnie uroczystego obiadu. Zgodnie z planem naszych gości zabrał z parkingu przed Internatem Kazik Węgrzyn - absolwent 1970. Niestety, w ostatniej chwili zrezygnował z wyjazdu do Ścinawy Polskiej długoletni kierownik internatu - Ryszard Strusiński. Ze srebrnego bolidu Kazika wysiadły więc przed "Tawerną" jedynie Panie Profesorki, witane różami i całusami wychowanków. Przypadkowo okolicznościowy, mundurowy szpaler zapewniła oławska policja gdyż komendantem powiatowym jest tu... nasz absolwent - Jacek Gałuszka (1983).
Kameralna atmosfera w "Tawernie Kapitańskiej" sprawiała, ze już w trakcie obiadu przy wspólnym stole można było wspominać do woli i nie czuć sztywności jaką wprowadza "akademia ku czci..." Niemniej mieliśmy także własne małe, ale sympatyczne "części oficjalne".
Jako pamiątkę 40-rocznicy matury rocznika "71 organizatorzy spotkania wręczyli "Kryształowe Papierowe Łódki" swoim wychowawcom. Jednakże wychowawcy trzech klas, które obchodziły 40-lecie matury nie mogli pojawić się w komplecie. Mój wychowawca Henryk Pasek (klasa "B") niestety, już nie żyje. Wychowawca klasy "A" - Jan Bernacki - przebywał w tym czasie w sanatorium. Wychowawców tych trzech klas godnie reprezentowała więc Pani Profesor Bronisława Muzyka - wychowawczyni klasy "C". Zygmunt Szewczyk - absolwent z roku 1969 w stroju pirata - wręczył kolejno Naszym Drogim Gościom te pamiątkowe przedmioty. Pierwszą otrzymała Pani Muzyka. Kolejną - Pani Maria Bednarska. "Papierowa Łódka" dla prof. Bernackiego na razie "spoczęła w sejfie" i zostanie mu wręczona po powrocie z sanatorium.
Uhonorowano także najstarszego w naszym gronie absolwenta TŻŚ (kończył szkołę w 1957 r.) - Zbyszka Priebe. Zbyszek był bardzo zaskoczony i wyraźnie wzruszony tym wyróżnieniem. Dziękując przypomniał nam ciekawą historię naszego szkolnego emblematu (kotwiczki), która odwzorowana jest na tych pamiątkowych, szklanych łódkach. Od momentu jej zaprojektowania przetrwała w niezmienionej formie całe dziesięciolecia i jest nadal używana przez szkoły w Koźlu i Nakle. Akurat w trakcie tej wypowiedzi wpłynął do Ścinawy Polskiej nasz dawny statek szkolny - dziś należący do TŻŚ w Koźlu - "Sucharski" (ex "Młoda Gwardia"), co doskonale zobrazowało wypowiedź Zbyszka Priebe dotyczącą "ciągłości" emblematu.
Kolejnym sympatycznym punktem programu było wodowanie książki pt. "Modrą wstęgą Odry". Publikacja ta pomyślana pierwotnie jako okolicznościowa i wydana w limitowanym nakładzie została opracowana przez zespół, w skład którego weszło dwóch naszych absolwentów: Janusz Fąfara (jego zdjęcia wykorzystano w albumie - reprezentował na "wodowaniu" zespół redakcyjny) oraz Czesław Szarek (ozdobił album fragmentami swoich wierszy - nie mógł niestety przyjechać na Viadrusa 2011 z powodu obowiązków zawodowych).
Zgodnie z wolą Czesia Szarka egzemplarz albumu z jego odręczną dedykacją wręczono prof. Marii Bednarskiej prosząc jednocześnie aby pełniła honory Matki Chrzestnej na co ze wzruszeniem przystała. Wybito więc cztery "szklanki" i róża zanurzona w szampanie przylgnęła do okładki książki dopełniając ceremoniału. Janusz Fąfara dopisał jeszcze swoją dedykację i wzniesiono toast szampanem, aby publikacja "wypłynęła pomyślnie na szerokie, czytelnicze wody".
Drugi egzemplarz książki wędrował w tym czasie z rąk do rąk by każdy mógł zapoznać się z treścią. Podziwiano więc piękne fotogramy - w tym także autorstwa związanego z TŻŚ śp. kmdra Wróblewskiego, oraz wczytywano się w przepełnione łodziarską melodyką wiersze Czesia Szarka będące poetyckimi komentarzami obrazów. Album spodobał się także wielu innym osobom spoza naszego grona i oglądano go w "Tawernie Kapitańskiej" jeszcze przez kilka godzin dopytując o warunki jego nabycia.
Nasze spotkanie było też okazją do uczczenia piątej rocznicy powstania portalu "Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś, jutro" czyli piątej rocznicy zawiązania Towarzystwa Entuzjastów Żeglugi Śródlądowej. Dokładna data to wprawdzie 15.07, ale wykorzystałem fakt iż jesteśmy w tym miłym gronie i wręczyłem z tej okazji bardzo aktywnemu członkowi TEŻŚ Zygmuntowi Szewczykowi kryształową plakietkę z logo Towarzystwa. Identyczną plakietkę wręczyłem osobiście nieco wcześniej Czesiowi Szarkowi, który nie mógł być obecny w Ścinawie (prowadził kadłub statku ze stoczni do Szczecina). Było to uhonorowanie przez TEŻŚ jednego z autorów wodowanej książki. Jako przedstawiciel zespołu redakcyjnego Janusz Fąfara otrzymał puchar ufundowany przez Tadeusza Wydrycha. Drugi puchar ufundowany przez Tadka przeznaczony był dla Aleksandra Modrzejewskiego - absolwenta TŻŚ, który akurat skończył 75-ty rok życia. Niestety - Olek nie mógł przyjechać ze względu na stan zdrowia.
Oczywiście nadal toczyły się przy stole przemiłe rozmowy w zmieniających się, kameralnych grupkach. Wspominałem z prof. Muzyką "moje boje" szkolne, przypominaliśmy sobie wzajemnie różne wydarzenia i historyjki. Na krótko wpadł też do "Tawerny" Janek Pyś w wolnej od pełnionych obowiązków (UŻŚ Wrocław zabezpieczał imprezy na wodzie) chwili.
Po obiedzie udaliśmy się "promem" (zmotoryzowanym galarem) na drugi brzeg, gdzie na scenie produkowały się zespoły muzyczne grające i śpiewające szanty, bluesa, rocka czy też irlandzki folk. W szklankach perliło się piwo a wszystkim udzieliła się luzacka atmosfera przepełniająca zmysły rozkołysanymi rytmami.
Wśród szeregu pokazów na wodzie oprócz parady jednostek chyba największe zainteresowanie wzbudziły ewolucje na nartach wodnych wykonywane przez wielokrotnych mistrzów w tej konkurencji. Nam jednak serce się uśmiechało do przepływających - o dziwo dość często - jednostek żeglugi zawodowej: pchaczy TUR i BIZON z barkami na linii Gliwice - Elektrociepłownia Wrocław. Oczywiście skierowaliśmy też swoje kroki na pokład ex "Młodej Gwardii", bo przecież było nas na spotkaniu aż dwóch poprzednich kapitanów tej jednostki. Przyjemnie było popatrzeć, jak obchodzący właśnie 50 lecie od położenia stępki statek pięknie zmodernizowano utrzymując go w stanie diametralnie kontrastującym z dużo młodszym "Westerplatte II".
Ani się obejrzeliśmy jak skrupulatnie przestrzegająca programu dnia profesor Muzyka zakomunikowała, że jest już po 18.00 i obiecaliśmy odwieźć Ją i Marię Bednarską do domów. Ponieważ do Wrocławia wracał też Zbyszek Priebe z Żoną - zaproponował, że zabierze ze sobą obie Nasze Panie - tak więc Kazik Węgrzyn mógł spokojnie wypić już piwo i pozostać do dnia następnego. Tuż przed ich odjazdem zdążył dojechać Waldek Rybicki, który wracał z dalekiej podróży z Bałkanów. Ostatni "prom" na brzeg pod "Tawerną" i z żalem, ale i z nadzieją na kolejne miłe spotkania pożegnaliśmy nasze Profesorki.
W nieco już węższym gronie tych, którzy postanowili zostać także na dzień następny przenieśliśmy się na sprowadzony do Ścinawy w przeddzień Festiwalu Wodnego drewniany "galar". W pachnącej jeszcze żywicą obszernej kabinie przygotowano nam stół, przy którym biesiadowaliśmy do późnej nocy upajając się niezwykłą atmosferą i "Jankiem Wędrowniczkiem". Niezwykłej urody kelnerki w marynarskich strojach dbały o to, aby nie brakowało nam jadła i napitków, a w lekkim rozkołysie potęgowanym delikatnie pluskającym na zewnątrz deszczykiem (cały dzień nie padało - pogoda dopisała) płynęły opowieści jak zwykle pełne łodziarskich i szkolnych akcentów.
W drugim dniu Festiwalu pogoda jeszcze bardziej sprzyjała uczestniczeniu we wszystkich atrakcjach. Logo naszego zjazdu powędrowało sprzed Tawerny w okolice sceny, gdzie trwały nadal muzyczne koncerty, a teren między kanałem śluzowym a Odrą pełen był ludzi. Zjechali się też tu cykliści, "militarni" i "harley'owcy", a najważniejszym akcentem na wodzie był wyścig reprezentacji samorządów i instytucji w smoczych łodziach. Podsumowując: impreza w Ścinawie ma być dorocznym rozpoczęciem "sezonu wodnego" na dolnośląskiej i opolskiej Odrze.
Zbyszek Priebe w comiesięcznym komunikacie o spotkaniu "Bractwa Mokrego Pokładu" napisał m.in.:
"Spotkanie Bractwa miało miejsce tuż po imprezie Viadrusa i 40 leciu matur Absolwentów TŻŚ w Ścinawie Polskiej k/Oławy. Ścinawskie spotkanie miało kameralny charakter będąc "po latach" - spotkaniem kolegów, nauczycieli i wychowawców w tym braci naszego klubu i gości. Miłym akcentem spotkania było wodowanie ALBUMU poświęconego żegludze i pięknu przyrody odrzańskiej, autorstwa Janusza Fąfary i Czesia Szarka. Matką chrzestną była pani Maria Bednarska, nasza Profesorka w TŻŚ. Gościem była także pani Bronisława Muzyka, profesorka j.rosyjskiego. Autorom gratulujemy pięknego wydawnictwa.
Spotkanie zapewne doczeka się pełnej dokumentacji na stronie internetowej współorganizatorów, którzy dołożyli wiele starań aby impreza wypadła dobrze. Szkoda, że lokalne i wrocławskie media nie zauważyły tego w swoich przekazach. Myślę, że czas pomyśleć nad kwestią publikacji w mediach tego co dzieje się w wodniackim środowisku i powołać, być może, rzeczników ds. współpracy z mediami. Powrócimy do tego tematu po wakacjach, już z własnymi przemyśleniami."
Prawdopodobnie w przyszłym roku podobną wodną imprezę zorganizuje także Brzeg - całkiem możliwe, że obie imprezy będą w jakiś sposób połączone ze sobą. Pływający przez dwa dni trwania festiwalu w Ścinawie Polskiej wrocławski tramwaj wodny "Kaczuszka" śmiało może kursować przecież między Brzegiem a Oławą wożąc chętnych do "zaliczenia" obu imprez. W Brzegu planowana jest budowa mariny (pisałem już o tym - http://www.zegluga.wroclaw.pl/articles.php?article_id=149 ). Są duże szanse, że plany zostaną zrealizowane i właśnie na wiosnę przyszłego roku odbyłoby się jej otwarcie. Rozmawiałem o tym na "Viadrusie" z dyrektorem MOSiR-u w Brzegu - Krzyśkiem Kulwickim jednocześnie wskazując ścinawską imprezę jako wzorzec godny naśladowania.
Z nadziejami więc na kolejne spotkanie - być może u mnie w Brzegu w przyszłym roku - kreślę się pod tą relacją zapraszając na impresję fotograficzną i filmową z "Viadrusa 2011".
Jeśli masz kłopot z obejrzeniem filmu wprost na stronie - pobierz go na swój komputer: Pobierz | Odrę przytul Gdy rzuca się na szyję Odra to jest bezdenna, miła, dobra i nie wiesz wtedy co się święci jesteśmy nagle w niebo wzięci. Więc przytul trochę Odrę, przytul niech wie, że cząstką jest popytu i nie lubimy u niej suszy gdy jej brakuje nurtu duszy. Chciałbym jej w oczy spojrzeć ściśle żeby kochała się w przemyśle i była polską obwodnicą ale nie panną najemnicą. Więc przytul trochę, Odrę przytul... Chciałbym by dalej się tuliła by dopływami się karmiła i mając słodki wizerunek dbała o adres i kierunek. Więc przytul trochę Odrę, przytul... A gdybyś był na złym kanale i tak cię Odra spławi dalej bo taka już jest nasza Odra od góry na dół pełna dobra. Więc przytul trochę Odrę, przytul... |
tekst i film - Andrzej Podgórski - absolwent z roku 1971
zdjęcia - Irmina & Zygmunt Szewczyk - absolwent z roku 1969
wiersz - Jacek Karcz - absolwent z roku 1969
zdjęcia - Irmina & Zygmunt Szewczyk - absolwent z roku 1969
wiersz - Jacek Karcz - absolwent z roku 1969





Żadne komentarze nie zostały dodane.